Jak trafiliśmy do Auroville?
O Auroville po raz pierwszy usłyszeliśmy od naszych katalońskich przyjaciół — Alby i Xawiego. Poznaliśmy ich podczas wolontariatu na Sri Lance w 2013 roku. To właśnie oni opowiedzieli nam o niezwykłym miejscu w południowych Indiach, gdzie ludzie z całego świata próbują żyć bliżej natury, bardziej świadomie i we wspólnocie.
Wiedzieliśmy już wtedy, że z Auroville pochodzi spirulina crunchy, którą wcześniej jedliśmy między innymi na Goa. Jej smak był zupełnie inny niż wszystko, czego próbowaliśmy wcześniej — świeży, intensywny i zaskakująco naturalny. Chcieliśmy dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Sam fakt, że pochodzi właśnie z Auroville, był dla mnie dodatkowym impulsem, by odwiedzić to miejsce.
Pierwsze dni w Auroville i Green Belt
Prawie cały styczeń 2014 roku spędziliśmy odkrywając czym właściwie jest Auroville. Staraliśmy się zrozumieć ideę tego miasta i poznać ludzi, którzy zdecydowali się tam żyć. Był to czas niezwykle inspirujący. To właśnie tam po raz pierwszy zetknęliśmy się między innymi z permakulturą, budownictwem naturalnym oraz wieloma ekologicznymi inicjatywami — uprawą ziół, hodowlą spiruliny czy produkcją podpasek wielorazowych.
Auroville zrobiło na nas ogromne wrażenie również dlatego, że jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej okolice Tamil Nadu wokół miasta były niemal pustynnym terenem. Dzięki pracy tysięcy ludzi posadzono tam miliony drzew, tworząc zielony pas zwany dziś Green Belt. To właśnie tam znajduje się farma Windarra.






Pierwsze spotkanie z Hendrikiem na farmie Windarra
Jednym z mieszkańców i współtwórców Auroville jest Hendrik — hodowca spiruliny, ziół ajurwedyjskich i założyciel marki Aurospirul.
Gdy po raz pierwszy trafiliśmy na jego farmę Windarra, był upalny styczniowy dzień. W Tamil Nadu temperatura sięgała wtedy niemal 40°C. Pośród zieleni, drzew neem i czerwonej ziemi zobaczyliśmy zbiorniki wypełnione intensywnie zieloną wodą oraz kilka uśmiechniętych hinduskich kobiet pracujących przy spirulinie.
Z ciekawością zapytałem, czy moglibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej o tej zielonej aldze, którą tutaj hodują.
Po chwili siedzieliśmy już w cieniu pod prostym trzcinowym dachem, pijąc po raz pierwszy w życiu świeży napój ze spiruliny, limonki i miodu. Był to poczęstunek od Hendrika i jednocześnie początek naszej pierwszej, wielogodzinnej rozmowy o farmie, życiu w Auroville i samej spirulinie.
Atmosfera farmy i codzienne życie
Jak się później okazało, ta niepozorna wiata była sercem całej farmy — miejscem spotkań, rozmów, edukacji i codziennego życia. Pamiętam ciepły wiatr, odgłosy ptaków, widok zielonych basenów ze spiruliną i poczucie, że znaleźliśmy się w miejscu wyjątkowym, autentycznym, świadomym i bardzo prawdziwym.
Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo to spotkanie wpłynie na nasze dalsze życie.









Jak powstaje spirulina w Auroville?
Hendrik opowiedział nam wtedy bardzo dużo o swojej hodowli i historii powstawania farmy Windarra. Pokazał nam cały proces produkcji spiruliny — od hodowli aż po naturalne suszenie na słońcu. To właśnie wtedy po raz pierwszy zobaczyliśmy, jak ogromne znaczenie ma jakość wody, światło słoneczne, temperatura i sposób suszenia spiruliny.
Dowiedzieliśmy się również, że spirulina w Auroville produkowana jest zgodnie z ideą ekologii, Fair Trade i odpowiedzialnego podejścia do ludzi oraz środowiska. Na farmie pracowały głównie lokalne kobiety z okolicznych wiosek. Atmosfera była niezwykle spokojna i naturalna — bez pośpiechu, ale jednocześnie z ogromnym zaangażowaniem.
Wspólne posiłki i życie na farmie
Przez cały nasz pobyt w Auroville byliśmy na farmie praktycznie codziennie. Rozmawialiśmy, pomagaliśmy w prostych pracach i poznawaliśmy kolejne osoby. Wszyscy byli niezwykle otwarci, uśmiechnięci i ciekawi naszego świata.
Często jedliśmy wspólne obiady przygotowywane na ogniu. Curry, ryż, ziemniaki, paneer… a do tego obowiązkowo świeża pasta ze spiruliny. Do dziś pamiętam ten smak 🙂
Po kilku dniach zaczęliśmy czuć się trochę jak część tej pracowitej, zielonej rodziny.











Auroville jako żywy eksperyment społeczny
Każdego dnia Hendrik podpowiadał nam również jak odkrywać Auroville — dokąd pojechać, co zobaczyć i na jakie warsztaty warto się zapisać. Opowiadał o początkach miasta, jego idei i wyzwaniach, z którymi mierzy się do dziś.
To dzięki niemu mogliśmy zobaczyć Auroville nie tylko jako miejsce na mapie, ale jako żywy eksperyment społeczny — próbę stworzenia świata opartego bardziej na współpracy niż rywalizacji.
Jak zaczęła się historia MOMA Ayurveda i Aurospirul?
Pod koniec naszego pobytu zapytałem Hendrika, czy byłaby możliwość wysyłania spiruliny do Polski. Chciałem jeść ją na co dzień i dzielić się nią z najbliższymi. Od kilku lat byłem już wegetarianinem i wysokiej jakości pożywienie stawało się dla mnie coraz ważniejsze.
Dla Hendrika nie był to problem.
Latem 2014 roku, po naszym powrocie z blisko rocznej podróży, do Polski dotarła pierwsza paczka ze spiruliną crunchy.
Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że właśnie zaczyna się historia, która połączy nasze życia na długie lata.
Z czasem Hendrik stał się naszym mentorem, przyjacielem i partnerem biznesowym. Dziś, po blisko 12 latach współpracy, Moma Ayurveda jest wyłącznym dystrybutorem Aurospirul między innymi w Polsce.
Historia, która zaczęła się pod trzcinowym dachem
I wszystko zaczęło się od jednej rozmowy pod trzcinowym dachem, w upalny dzień w Auroville.


